Wszystkich nas reklama po prostu irytuje, a jej natręctwo jest po prostu nie do zniesienia. Czytasz artykuł w internecie, nagle najeżdża ci reklama. Oglądasz film, przerwa reklamowa. Wyciągasz list ze skrzynki pocztowej, wylatuje stos śmieci reklamowych. Pomijając fakt, że to my płacimy za to samoudręczenie, to zastanawiam się, czy naprawdę reklamodawcy wyobrażają sobie, że sto pięćdziesiąte wyświetlenie tej samej reklamy da pozytywny efekt? Myślę, że wręcz odwrotny. Owszem, rozumiem pokazanie nowego produktu, jasno i klarownie, a nie aż do znudzenia. Ile razy można słuchać o koncie bankowym, ile razy oglądać jakieś wygibasy dziwnych postaci???!!!
I jeszcze dwa słowa o formie przekazu. Podstawowo rażąca maniera, to puszczanie reklam ze dwojoną albo potrojoną siłą głośności w stosunku do programu, który przerywa. Jak tylko zaczyna się przerwa reklamowa, trzeba łapać biegiem za pilota, żeby zdążyć przyciszyć telewizor przed ogłuchnięciem. Im głośniej tym lepiej? Wątpię. Zastanawiam się do kogo kierowana jest reklama. Zakładam, że do przeciętnie inteligentnych ludzi, a nie do "inteligentnych inaczej". Dlaczego więc oglądamy 9/10 czasu jakieś dziwolągi na ekranie, jakieś niezrozumiałe teksty, żeby w ostatniej 1/10 czasu dowiedzieć się (albo i nie) o co właściwie chodzi i co tak naprawdę jest reklamowane.
Szkoda, że tak mało jest naprawdę ciekawych, inteligentnych, a nawet dowcipnych reklam, które do trzech razy nawet przyjemnie można by oglądać.
Miłego oglądania! A potem owocnych zakupów reklamowanych produktów!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz